Translate

niedziela, 20 listopada 2011

Jaja jak berety

Wczoraj znalazlam w skrzynce paczke od mamy. Za kazdym razem jak dostaje paczke mam wrazenie ze sa swieta. Mało jest w zyciu przyjemniejszych rzeczy niz dostawanie listow i paczek. Takze moja radosc nie znala granic, otworzylam ja jak tylko wzielam ja do rak. Dostalam od mamy super ciepla wlochata czapke i 5 stron listu, a od babci najpiekniejszego pen driva na swiecie. Byl nawet mini liscik od Aleksandra o treści: "9 listopada to najgorszy dzien w moim zyciu" - maly dostal pierwsza w zyciu uwage za granie w lapki z kolega na lekcji... Przeczytalm listy siedzac na balkonie w czapce i majac pen drivea na szyji. Cudowne!!!

Meghan opowiedziala mi wczoraj najsmieszniejsza historie na swiecie. Uwazajcie, bo ja sie prawie posikalam jak jej sluchalam. A wiec Meghan dostala kiedys piekne krysztalowe jajeczko od swojej przyjaciolki. Byla do niego bardzo przywiazana i zawsze nosila je ze soba w kieszeni, jako talizman. No ale pewnego dnia wybierala sie na impreze w sukience ktora nie miala kieszeni! Myśli, duma, co tu zrobic, co tu zrobic? Bez jajeczka nigdzie sie nie rusza. I w koncu ja olsnilo! Przecież mam kieszeń - naturalna, biologiczna, w sobie! Tak wiec bardzo z siebie dumna poszla na impreze z krysztalowym jajeczkiem w pochwie. Nie byloby w tym nic smiesznego, gdyby nie to, ze Meghan jak tylko znalazla sie na imprezie, to na smierc zapomniala o jajeczku. Swietnie sie bawila, jadla, pila. W srodku nocy wraca do domy i nagle... Zachcialo jej sie kupe. Ale strasznie, dramatycznie - kazdy ma takie chwile ze jak od razu nie zrobi to koniec swiata. Tak bylo i tym razem. Meghan prawie z placzem wbiela do domu i zrobila najwieksza kupe w zyciu. Ale brzuch ja nadal cisnie, wiec prze dalej. No i wlasnie przy ostatecznym pchnieciu zdala sobie sprawe z nadchodzacej tragedii... Chciala za wszelka cene cofnac ten ruch ale bylo juz za pozno... Plum! Meghan zniosla jajko... Piekny krysztal wyladowal na szczycie monstrualnej kupy i... zaczął tonąć. Meghan zamarla, nie bylo czasu do stracenia, z kazda sekunda krysztalowej jajko nurkowalo wglab kibla. Meghan zacisneła zeby i bohatersko wylowila cenne jajeczko. Dzielna kobieta!

Ktoś mi powiedzial, ze po przeczytaniu mojego bloga ma wrazenie, ze dojrzalam i wydoroslalam. Chyba to nieprawda, bo ciagle smieje sie z kupy. Po mamusi mam takie wyrafinowane poczucie humoru :)

Wtorek to moj wielki dzien! Mam wystawe na uczelni. Zrobilam dzis najpiekniejsze ramki na swiecie. Wtorek jest tez super, bo w koncu zobacze "Pine"!!! Jade specjalnie do Ottawy obejrzec ten film, bo jest jakis festiwal i go pokazuja.

Odkąd jestem w Kanadzie nienawisc do czytania na studiach zamienila sie w nienawisc do pisania. Jak mysle o wypracowaniach po angielsku to z miejsca mdleje. Dlatego zamienilam moje wszystkie eseje na filmy i w zwiazku z tym w ciagu mam do zrobienia 5 prac wideo. I kto wie moze przez nienawisc do pisania zostane jeszcze wielkim filmowcem :) albo chociaz malutkim ;P

Zrobilismy wczorej truskawkowo, mangowo, pomaranczowo, jablkowo, granatowo, kokosowo, sliwkowo kiwaczkowa tarte z bita smietana i cynamonem. Zjedlismy ja rekami. Yuuuuummmmm! Dzis nie moge nawet myslec o niczym slodkim.

Jej!!! Mam 3000 wejść! Chyba musze sie jakos z tej okazji nagrodzic ;)

***

Znalezione w parku











Gotujemy jajka


I pieczemy ciasto



hahaha.

Błogość.

Dobranoc ;P




2 komentarze:

  1. Kinia, co mi tu czarny PR uskuteczniasz przez ocean???? Pomylili Ci się członkowie rodziny - to OLEK jest wielkim fanem fekalnych opowieści - ja zaś filharmonii, Opery Narodowej i alternatywnych spektakli o trudnych, metaforycznych przesłaniach. Cieszę się, że czapka Ci się spodobała - nie bardzo w to wierzę, ale może sentyment jest tu kluczowy :-)))). Historia jednego jajeczka świetna. Uśmiałam się siedząc samotnie przed kompem. Tu OGROMNIE się cieszę, że technicznie nie można jeszcze przesyłać ścieżki zapachowej. Dźwiękowa mogłaby nieco wzbogacić historię, ale nie nalegam. Trzymam kciuki za wystawę. Ściskam Mum

    OdpowiedzUsuń
  2. Cześć Kinga, Tu Betty
    Mama podzieliła się ze mną linkiem na twój blog i od tego czasu jestem wierną czytelniczką, czekam na każdy odcinek z niecierpliwością :)
    Historie opowiadasz niesamowite i niesamowicie a i zdjęcia bardzo mi się podobają :)
    Trzymam kciuki, żeby udało Ci się zostać tam na kolejny semestr. Ta Kanada jest jakaś bajeczna.
    Ściskam Cię mocno i pozdrawiam ciepło
    Betty

    OdpowiedzUsuń