Translate

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Chaos

Snilo mi sie ze moja mama przyprowadzila do domu Bartka wielkiego bialego wilka z czerwonymi oczami. Kustykajac na lewa noge wytlumaczyla mi ze znalazla go w lesie i chciala mi go pokazac. Jest zupelnie niegrozny. Nalegala zebym go poglaskala. Bylam bardzo przerazona ze wilk zaraz zje mnie albo male dzieci biegajace po domu. Caly sen mialam to uczucie bycia na granicy histerii i opanowania. W koncu sie przemoglam. Zaufalam jej i poglaskalam wilka. Jego futro bylo zimne i sliskie. Potam mama usmiechnela sie i zaprowadzila wilka spowrotem do lasu.

Inneym razem obudzilam sie w srodku nocy i nie moglam sie ruszyc. Bylam sparalizowana w moim lozku. Wszystko mialam zdretwiale. Potem zaczelam sie dusic. Jakby miesnie odpowiedzialne za prace moich pluc tez przestaly dzialac. Bylam pelna do granic, jak balon. Pierwszy oddech po przezyciu tego koszmary byl ekstatyczna przyjemnoscia niepodobna do niczego innego. A potem znowu sie obudzilam. A przynajmniej otworzylam oczy.

***

Chaos nie jest najbardziej komfortowym miejsce, ale jest przyjazny o tyle, ze naturalnie sie wokol mnie stwarza i daje mi poczucie bezpieczenstwa. Dlatego pozwalam moim mysla kolatac sie bezwladnie po mojej glowie zamiast medytowac. Dlatego nie poslalam lozka od tygodnia. Dlatego ciagle wiklam sie w romanse.

***

Nadal nie wierze w to, ze wyjezdzam. Ale mam przeblyski paniki. Pozegnania wydaja mi sie absurdalnie smieszne i nie na miejscu.
Kocham Cie. / Żegnaj. / Jesteś wyjątkowa. / Dziękuję. / Wrócę.

***

Kot nam umiera. Caly czas umieral, ale teraz przestal pic i jesc. Postanowila zaglodzic sie na smierc. Zastanawiam sie czy umrze zamim wyjade. Wczesniej nigdy nie przychodzila do mojej sypialni. Ale od paru dni spi w moim nieposlanym lozku. Czy zdecydowala sie umrzec w moim pokoju?

***

Wykąpałam Meghan. Ona ma niebieskie wlosy. Kiedy zanurzyla glowe cala woda zrobila sie magicznie niebieska. Piekne kobiece cialo dryfujace w nierealnym plynie. Piękna więź. Piękna przyjaźń. Czulam sie pelna jak szklanka, kiedy woda wystaje ponad brzegi, ale jeszcze sie nie przelewa.



1 komentarz:

  1. o Boże. Teraz to zaczęłam się na serio martwić... No nic, jakoś wespół - zespół przeżyjemy. Przylatuj. Love Mum

    OdpowiedzUsuń