Translate

sobota, 17 listopada 2012

Bogota

Bogota jest jak mega kwasny koktajl cytrusowy posypany malymi, kolorowymi granuklami strzelajacymi na jezyku, z dodatkiem czegos tak dziwnego, ze trudno sie zdecydoac czy polknac czy wypluc. Wykreca mnie w kazda strone po czym zmusza do szerokiego usmiechu. Jakby za wszelka cene chciala pokazac calemu swiatu moja urocza diasteme. Poddaje sie. Zostalam oficjalnie uwiedziona. Koniec smutkow i smarkow. Jest dobrze. Przestrajajac sie na kolumbijskie tony pomalowalam dzis paznokcie na kolor lodow mietowych.

Ulice zalane wrzeszczacym street artem i tropikalnym deszczem. Bezdomni i beznozni przemieszani z typami w garniakach. Dziurawe chodniki i wzniosle kolonialne katedry. Kipiacy kicz w postaci plastikowych Maryjek i panow oferujacych jakze atrakcyjna przejazdzke na lamie. Bardzo tu brudno ale tak dobrze brudno. Brudno, ze z charakterem, a nie ze zasyfiale Indie. W sklepikach na kolkach sprzedaja truskawki z serem, mini papierosy po 6 w paczce, rozance, placki kukurydziane, podrabiane zegarki i solone mango. Duzo szemranych typow i mlodych hipsterow. A jak w dobre drzwi zapukasz albo wiesz czyje imie wykrzyczec pod oknem, wypadnie na ciebie rozentuzjazmowane podziemie artystyczne. Na wschodniej stronie bardzo zielone i bardzo duze gory. Na szczycie eukaliptusowego wzgoza wielki Jezus z otwartymi ramionami. Jestesmy tak pelni tego wszystkiego, ze wylewa nam sie przez oczy i przez uszy. Dlatego dzis pierwszy raz od tygodnia nie wyszlam z domu i trzese sie ze szczescia gnijac w lozku pod kocykiem.

Ale zeby nie bylo ze ja przyjechalam do Kolumbii i nadal spie calymi dniami jak to zwyklam robic w Montrealu. Bo wcale ze nie. A wrecz przeciwnie. Jest bardzo aktywnie, bardzo tanecznie. Jakies niesamowite zbiegi okolicznosci sprawily, ze poprowadzilismy z Brooksem nasza pierwsza lekcje kontaktu. Swiezo poznana nauczycielka tanca zaprosila nas na swoje zajecia do akademii teatralnej, zebysmy zrobili warsztat dla jej studentow :) Poszlo super. Milo wiedziec ze potrafie juz uczyc.
Zeby tego bylo malo, Laura u ktorej mieszkamy wkrecila nas na ASP na multidyscyplinarna lekcje improwizacji. Na zajeciach, razem z muzykami, filmmakerami, ludzmi od wizualizacji i innymi tancerzami stworzylismy bardzo ciekawy i bardzo chaotyczny performans. Jak to cale szalenstwo sie skonczylo pani prosesor od tanca zaproponowala zebysmy wystepowali w koncowosemestralnym przedstawieniu improwizacji w przyszlym tygodniu. Jaram sie.

Czy jest niebezpiecznie¿? Nie wiem. Moze. Trzeba sie rozgladac. Sa takie momenty ze dobrze jest miec u boku ramie Brooksa, za ktore mozna sie mocno zlapac. Ale na ogol czuje sie bezpieczna. Raz niechcacy zapuscilismy sie w nieco brudniejsza okolice i jakies mile kobiety kazaly nam zawrocic, zapewniajac nas ze jak tak dalej bedziemy sie szwedac to na pewno nas okradna. Raz Brooksowi probowali zwinac portfel w autobusie, ale nieskutecznie. To chyba by bylo na tyle.

Troche jestem zawiedziona ze nie gwizdaja. Ani nie gwizdza. W Hiszpanii caly czas na mnie gwizdali i chociaz doprowadzalo mnie to do szalu to takze lechtalo moje ego.
Rozczarowala tez kawa. Kolumbia czolowy producent kawy na swiecie cala swoja dobra kawe przeznacza na eksport! Pija wstretna czarna, mocna rozpuszczalke.

***

Spiaca Bogota








 

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiniu! Jak super :-) Czytałam Twój wpis i narastały we mnie różne emocje - głównie radosne i jakieś takie prędkie, jakbyś pisała tego bloga biegnąc, co mnie czytającej się udzieliło. BARDZO się cieszę, że nastroje durowe. I jakie śliczne zagraniczne śpiochy! Kocham, ściskam i UWAŻAJ na moją córeczkę :-*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ufffff! Po pierwszym kolumbijskim wpisie wydawało mi się, ze masz lekko wywalone na to gdzie jestes, bo i tak nie moze Ci byc zbyt dobrze... Na szczęście wróciłaś do normalności, wyjechałaś z Wieliczki i teraz już naprawdę jesteś w Kolumbii. Gracias a Dios!
    Bardzo mi sie podoba śpiąca seria. Ten gostek, który śpi na wisząco, super :-) I śwetnie, że tam też tańczysz! I ten projekt z przedstawieniem i w ogóle... Zaraz sobie przeczytam jeszcze raz, a co!

    OdpowiedzUsuń