Translate

sobota, 23 marca 2013

Dieta

O ayahuasce pierwszy raz uslyszalam, jak mieszkalam w Montrealu z dziewczynami, jeszcze bez Brooksa. No wiec przychodzi do mnie kiedys Meghan i mowi, ze dzwonil Brooks i sie pyta, czy moze ze swoimi znajomymi w naszym domu zorganizowac jakis indianski ritual, gdzie wszyscy biora silne halucynogenne narkotyki i ostro przy tym rzygaja. Spojrzalam na nia z niedowierzaniem i odrzeklam, ze chyba zwariowal. Bylysmy trzy na nie, wiec temat umarl.

Dopiero przed wyjazdem do Ameryki Poludniowej zrobilam troche wiecej rozeznania i powolutku zaczelam sie do niej przekonywac. Dowiedzialam sie, ze ayahuasca to najpotezniejsza z roslin Amazonii,  od wiekow wykorzystywana przez Indian do  leczenia wielu chorob ciala i duszy. Dobry szaman zanim pozwoli ci wziac ayahuasce poprosi cie o to, zebys podal mu przemyslany powod, dla ktorego prosisz rosline o pomoc. Obcokrajowcy, ktorzy przyjezdzaja do dzungli prosto z wielkich miast musza najpierw odbyc diete oczyszczajaca, zanim moga przyjac ayahuasce. Jesli ktos powaznie podchodzi do sprawy powinien raczej zdecydowac sie na dluzszy proces, niz na jeden strzal. I na ten czas nalezy zawiesic swoje racjonalne, krytyczne myslenie, zaufac roslinie oraz szamanowi.

Bylam u Luisa 9 dni. Luis ma 45 lat, zone i osemke dzieci. W wieku 20 lat postanowil ze zostanie szamanem, zeby pomagac bardzo wielu ludziom. Poszedl do szefa swojej wioski i poprosil, zeby go przyjal na nauki. Ten odmowil. Powiedzial mu ze jest za slaby, ze nie uda mu sie przyjsc tej drogi. Zatem Luis postanowil sam sie nauczyc. Przez 10 lat sam siedzial w dzungli bral ayahuasce I staral sie ja poznac i zrozumiec. W wizjach przychodzily do niego kwiaty, ktore opowiadaly mu o leczniczych roslinach, uczyly o zwierzetach i insektach. W swojej drodze wylonily mu sie trzy zasady ufac roslinie, zachowac spokoj cokolwiek przychodzi, kozystac ze szczescia dopoki jest dobrze, zeby miec sile przetrwac to, co trudne. 

 Dostawalam jesc raz albo dwa razy dziennie – wode, ryz i warzywa bez przypraw. Musialam odstawic wsszystkie leki i nie wolno mi bylo uzywac zadnych chemikaliow. Mieszkalam sama w malutkiej hatce dzungli. Byla piekna. Ze slomianym dachem i scianami z zielonej moskitiery – tak, ze bedac w srodku mialalam widok na wszystkie rosliny i ptaki wokol. Dom Luisa znajdowal sie 15 minut spacerkiem przez las, ale raczej nie wolno mi bylo tam chodzic. Luis od czasu do czasu pyrzychodzil ze mna gadac, a jego dzieci przynosily mi posilki. Pierwszy raz od 7 miesiecy mialam swoj wlasny pokoj i moglam prawdziwie odpoczac. No i byl przy mnie Luis, ktorego praca bylo opiekowanie sie mna, wysluchiwanie moich problemow, leczenie mojego brzucha i serca. Boze jaka ja bylam szczesliwa, ze moge sie na chwile zatrzymac i miec mezczyzne, ktory sie mna zajmie. Bo jak sie podrozuje, to czlowiek jest caly czas bezdomny . I jeszcze ja jako kobieta podrozujaca samodzielnie, musze caly czas miec sie na bacznosci i walczyc z tymi wszystkimi facetami, ktorzy ciagle cos ode mnie chca. Luis mial energie cieplego, kochajacego ojca i nareszcie mozna bylo mu zaufac. Cudowne tez bylo, ze przychodzily do mnie kolorowe jaszczurki, male malpki, kolibry i papugi. Kiedy nie bralam ayahuaski mialam trzy aktywnosci ktore wypelnialy moj czas – joga, czytanie, plecenie naszyjnikow. Dnie byly piekne - cielpe i sloneczne. Moj wzrok nasycala gleboka zielen gigantycznych drzew. Moj sluch spiewy ptakow, wrzaski zab i glosny szum wszeczobecnych insektow.

Noce byly trudne. W nocy byla inna energia. Wszystko nagle stawalo sie straszne. Najgorsze byly dzwieki dzungli. Huki, wrzaski, krzyki z lasu, jakby zarzynanie niemowlat . Luis mi cierpliwie tlumaczyl zrodla tych okropnych odglosow  –  “Tak robi ropucha, a tak robi dzika kura. Tak robi sowa, a tak insekty”.  Ale niestety na niewiele sie to zdawalo. W snach przychodzily do mnie wizje z ayahuaski. Zamykalam oczy i widzialam te same kolory i swiatla. Balam sie ze wariuje. Nie  bylo pradu, a po ciemku nie za bardzo jest co robic wiec lezalam w lozku i staralam sie nie umrzec ze starchu. Z kazdym dniem diety moje sny byly coraz bardziej wyrazne i coraz bardziej makabryczne. Mialam takie szkatulkowe sny. Ze cos strasznego mi sie dzieje budze sie, po czym okazuje sie ze jednak caly czas spie i tak 10 razy zanim rzeczywiscie uda mi sie obudzic. Luis dzielnie mnie uspokajal, ze to jest konieczny element oczyszczania mojego organizmu, ze wylaza brudy. Ale ja swoje – ze dostaje psychozy i ze do konca zycia bede sie bala spac. 

Potem sie budzilam,a do mojego domku zagladalo zielonkawe swiatko, zdawalam sobie sprawe, ze te wszystkie leki sa tylko produktem mojej glowy. Zatem postanowilam nauczyc sie nie myslec. Tylko oddychac, cokolwiek robie. Zakaz rozmawiania ze soba. Tylko sluchanie serca, oddechu i ogladanie roslin. Kazdego dnia moje zmysly sie wyostraly i zblizalam sie coraz bardziej do siebie. Bylam oporna w sprawie porzucenia mojego umyslu - w sumie bardzo go sobie cenie :P Ale po jakims czasie zrozumialam, ze bede w harmonii dopiero kiedy moj rozum, cialo i dusza beda isc jednym krokiem i wazyc tyle samo. Dlatego na razie staram sie przykrecac radio w glowie. 

Jakby ktos sie chcial wybrac do Luisa, sluze pomoca :)

W ogole ciezko mi sie o tym pisze. Wlasnie dlatego, ze bylo to doswiadczenie emocjonalne a nie racjonalne. Do poczucia a nie do pomyslenia. Dlatego pisanie o nim jest od poczatku spisane na kleske. Ale bylo na tyle wazne, ze chcialam sie podzielic na tyle na ile potrafie.

***

Moj tata oficjalnie mnie poinformowal, ze przestaje wchodzic na mojego bloga bo sie boi… Zatem obiecuje, ze to juz ostatni post o halucynogenach. I wrzucam tez troche zdjec z serii dzieci i zwierzeta. Niestety glonie martwe te zwierzeta, ale probowalam. Moze to sie bardziej spodoba…

















1 komentarz: