Translate

niedziela, 27 października 2013

Q - brakująca litera w polskim alfabecie


Wracam zmęczona do domu późnym wieczorem. Idę do kuchni z zamiarem zrobienia herbaty i szybkiego pójścia spać. W kuchni hangoutują się wszyscy moi współlokatorzy. Ktoś puszcza hita z lat 90 - coś co wszyscy znają, ale nikt nie potrafi sobie przypomnieć wykonawcy - gwiazda jednej piosenki. Zaczynam energicznie tańczyć nad garnkiem z gotującą się woda. Patrzę jak kolejne osoby czują w sobie tego hita podnoszą się z krzeseł i tanecznym krokiem wchodzą na parkiet – między kanapą, stołem a zlewem. Mikel na chwilę znika w swoim pokoju, po czym wraca mając na sobie jedynie różowe futro. „Ok” odpowadam przyjmując wyzwanie i biegnę przekopywać szafę. Wracam w jednoczęściowym czarno-różowym stroju cheerliderki. Josh robi wielkie oczy i mówi "Kinga, czy wiesz co jest napisane na twoim ubranku?" Patrze, yyyy... "Twoje imię? Hm.. to chyba znaczy, że ty powinieneś je nosić! Chcesz przymierzyć?" "Jasne!" Jednym zgrabnym ruchem sciągam z siebie body i podaje mojemu koledze. On wygląda świetnie, ale ja stoję naga po środku pokoju. Potrzebuję nowego stroju... Mikel, przebrał się w złotą szate z rozpierdakiem na plecach ukazującym rąbek jego zgrabnych węgierskich pośladków. Ktoś przynosi maszynę robiącą niebieskie światło w zielono czerwone kropki. Jesteśmy pod wodą. Jesteśmy Oceanem. Złota sutanna zmienia się w syreni ogon. Uśmiecham się od ucha do ucha wiedząc, że stoję twarzą w twarz z kręcąca fikołki na trapezie Justin Vivian Bond grana przez Jacka Poniedziałka w Kabarecie Warszawski. Tylko, że tym razem nie jest ona elementem odległego spektaklu tylko częścią mojej codzienności. Wybucham zazdrością „Ja też chcę być syreną!”. Mikel poważnym tonem - „Wiem, jak mogę Ci pomóc”. Bierze mnie do swojego pokoju. Wiąże mi niebieski szal ze srebrnymi diamencikami wokół bioder. Piersi zakrywa siateczką z cekinami. Wracam na parkiet i zamaszystym gestem prezentuję się wszystkim jako syrena strącając przy tym całą zawartość parapetu. Po podłodze toczy się kolorowa kreda, a za nią pineski, długopisy i fluorescencyjne gwiazdki. Zbierając przedmioty z podłogi obserwuję Mikela, który uważnie przygląda się plastikowym gwiazdkom po czym przykłada je sobie do sutków. Widząc to momentalnie rzucam sprzątanie, chwytam za taśmę klejącą i przyklejam nam gwiazdki do sutków. Uff teraz jesteśmy prawdziwymi syrenami! Od razu czuję się lepiej. Teraz możemy spokojnie tańczyć. Leci "Breathing" Kate Bush na repeat. Dym z papierosa Zoe oplata moje ciało i wije się wśród niebieskiego światła laserów. 


Zdjęcia ze mną w roli kosmicznej syreny można znaleźć na stronie mojego jakże utalentowanego współlokatora Mikel'a. Gorąco polecam całego jego bloga. Dobra kampowa sztuka spodoba się fanom leśnych faunów, czarodziek z księżyca i dużych, pięknych, soczystych penisów :D http://mikeltumblez.tumblr.com/post/63979509303/stellaroid-photography-poetry-by-mikel-marton

***
 Urodzinowe przyjęcie z malowaniem ciała :)





 photo credit: Brooks
***

Ostatni post wyświetliło 200 osób jednego dnia. Pomyślałam sobie, że skoro mam uwagę 200 osób to równie dobrze mogę napisać o czymś ważnym. Oczywiście ta myśl spowodowała przestój w pracy twórczej, gdyż wszystkie pomysły wydawały mi się niewystarczające. Ale w końcu wpadłam na to o czym napiszę. Napiszę o środowisku queer. I to nie będzie kolejny tekst, w którym zdefiniuję po kolei różnice między transseksualizmem a transwestytyzmem, zacytuję Judith Butler i ubojeję nad brakiem adekwatnego języka, żeby mówić o trzeciej płci. Wielu ludzi już to dobrze zrobiło, nie ma powodu, żeby ich powtarzać. Napiszę o tym czym dla mnie subiektywnie jest queer i wszyscy mają pawo się z tym nie zgodzić. Ale coś tam chyba o tym wiem, bo w końcu mam kochanka queera i dom pełen queerów. I chyba przez wybór takiego partnera i stylu życia sama też mam w sobie coś w queera ;)

A więc bez więc. Queer to przestrzeń pomiędzy kobiecym a męskim. Wszystko co się się nie zmieściło do wora, wypadło na podłogę, znalazło się poza, zostało oplute, podniosło się z ziemi, obsypało się brokatem i z ustami pełnymi uśmiechu pokazało wszystkim fjuta. Innymi słowy, queer jest to sposób na odcięcie się od presji społeczeństwa, żeby wcielać określone wzorce. Szczególnie jest to sprzeciw wobec przymusu odgrywania stereotypowych ról przypisanych danej płci. Wynika on najczęściej z głębokiej niezgody jednostki na to jak powinna się ona zachowywać ze względu na jej płeć biologiczną. I ta niezgoda na bycie mężczyzną i kobietą objawia się w formie performowania zachowań transgresywnych - Brooks na przykład nosi zarost do sukienki, nie próbuje stać się kobietą, jest kim jest. Chodzi o to, żeby mieszać elementy z różnych pożądków. Być jednym i drugim oraz ani jednym ani drugim. Wiele osób jak poznaje Brooksa to myśli, że jest gejem, ale nie - identyfikacja przez trzecią płeć nie świadczy o orientacji seksualnej. Zdecydowanie mu się podobam z wzajemnością zresztą. Fundamentalną kwestią dla osoby identyfikującej się przez queer poczucie odmiennej tożsamości. Wyraża się ona przez sposób bycia i kostium. Do repertuaru ulubionych środków należą kicz, kamp, performance, kabaret, groteska, przegięcie, przesada, odrealnienie. Kostium jest ucieczką od ciała, płciowości, ludzkości. Jest formą przekroczenia własnego ciała. Wyzwolenia się od jego ograniczeń. Daje możliwość funkcjonowania w innych rzeczywistościach, w których można stać się swoją własną fantazją. Zakładanie kostiumu jest nadawaniem wizualnej reprezentacji własnej tożsamości. Pozwala na ciągłą zmianę tożsamości, performowanie tej tożsamości i podtrzymywanie jej płynnego charakteru.

Wydaje mi się, że z identyfikacją przez queer idzie też odmienna postawa wobec seksualności. Większa otwartość na różne kolory skóry, kształty ciała, typy urody. Poszukiwanie poza wiodącym kanonem. Postrzeganie seksualności jako codziennego, normalnego. Włączanie seksualność i sensualność jako elementu interakcji między przyjaciółmi, a nie tylko zarezerwowanego dla kochanków. Seksualność rozumiana szerzej niż seks. Otwartość na nagość, dotyk.

Piszę o tym, bo mi się wydaje, że w Polsce temat queer jest bardzo abstrakcyjny, powierzchownie znany w teorii, ale zdecydowanie nie oswojony w życiu. Oczywiście pisząc mojego posta tworzę tekst, zatem kolejną teorię. Ale u mnie zawsze to co piszę jest życipisaniem. Jest nieodłącznie związane z moim doświadczeniem. Może dzięki temu staje się bardziej bliskie i namacalne. W Polsce niewiele osób queer ma wystarczająco dużo odwagi i determinacji, żeby jawnie performować swoją tożsamość. Nie wykształciła się u nas na to jeszcze kultura. Pomijając już całą kwestię homofobii i podpalania tęczy, to wydaje mi się, że nawet osoby o liberalnych poglądach czują się nieswojo z tematem queer. Stąd ten mój ekshibicjonizm. Swoją drogą queer broń boże nie stroni od ekshibicjonizmu :)

***
Żeby sobie nikt nie myślał, że w Kanadzie jest wszystko pięknie i gładko. Uwaga anegdota.
Poszliśmy kiedyś na koncert Austry. Brooks miał na sobie letnią sukienkę na ramiączka a ja wyglądałam jak hinduski słoń - cała w złotych cekinach i ze sztucznymi czerwonymi brylantami schodzącymi po czole aż do czubka nosa. Wyszłam z domu z przeświadczeniem, że ja się ubrałam znacznie dziwniej od niego. Według mnie Brooks wyglądał po prostu bardzo atrakcyjnie, a ja czułam się dumna, że stoję u jego boku. Jakże się wielce zdziwiłam, kiedy po wejściu do klubu okazało się, że sukienka Brooksa wywołała wielkie zainteresowanie. Szczególnie wśród najbardziej męskich mężczyzn. Podchodzili do niego i chcieli się z nim fotografować, ktoś go klepnął po dupie, ktoś próbował złapać za nieistniejące cycki. To było obrzydliwe i oburzające. Traktowali go jakby stracił podmiotowość. Nie mogłam pojąć dlaczego to się dzieje. Wydawało mi się, że w Kanadzie takie sytuacje się nie zdarzają, że ludzie są tu do skrajności poprawni politycznie. Ale jednak się myliłam. Tutaj też jest dużo nietolerancji i chamstwa. Jedyna różnica polega na tym, że wykształciło się tu silne środowisko queer, w którym można bezpiecznie wyrażać to kim się jest. W Polsce nie ma nawet tego. Ja znam tylko jedną osobę w Warszawie, która się identyfikuje jako queer. Tutaj dla kontrastu, w samej naszej grupie tanecznej 3 na 6 osób nie zgadzają się żeby opisywać je w kategoriach kobieta/ mężczyzna.

*** 
Burdel. Wspólny spektakl streaptizerek i profesjonalnych tancerzy tańca współczesnego. Nie wiemy kto jest kim. Na scenę wchodzi naga, chuda, wysoka osoba. Włosy ma zaczesane na twarz, są tak długie, że sięgają aż do pośladki. Poniżej włosów widać tylko nogi. Piękne, długie, zgrabne nogi. Ta osoba, a właściwie jej nogi wykonują zmysłowy taniec. Dopiero pod koniec występu spod włosów zaczyna ukazywać się roztańczone ciało. Po długiej chwili wahania rozpoznaję, że stoi przede mną nagi mężczyzna. Mężczyzna właścicielem najzgrabniejszych nóg jakie widziały moje oczy.

***
Przy okazji, jak ktoś jeszcze nie słuchał to polecam mój najulubieńszy podcast o testosteronie z show radiowego This American Life. http://www.thisamericanlife.org/radio-archives/episode/220/testosterone . Pierwsza historia dotyczy osoby, która urodziła się jako kobieta przeszła kurację hormonalną, żeby stać się mężczyzną - przyjmując 3 razy więcej testosteronu niż ma przeciętny mężczyzna. Druga natomiast opisuje doświadczenie mężczyzny, któremu z powodu choroby zanikł testosteron. Baaaardzo ciekawe.

***
A w ramach puenty - nasz zlew zapchany brokatem.




5 komentarzy:

  1. A wiesz teraz już nie ma nawet tęczy...
    Spoko ja właśnie organizuję sobie wszystkie stroje w jedno miejsce, tu też będzie się jakby co w co przebrać;)
    Choć u was halloween pewnie z większą pompą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kinia, wiem, że się narażam, ale to już zakrawa na GRUBĄ przesadę! Ponad MIESIĄC bez wpisu! Zaniepokojeni i stęsknieni wierni czytelnicy pogrążeni w żalu i czekający na aktualne wieści zza Oceanu :-(

    OdpowiedzUsuń
  4. Kinga, zgadzam się z Twoją Mamą i czekam na post... Oby jak najszybciej :) Pozdrowienia z Polski!

    OdpowiedzUsuń